Serwis Kibiców z Huty Czechy
 
Nawigacja
Strona Główna
Szukaj

Informacje o klubie
Kadra
Stadion

Ultras HHC
Przyjaciele
On tour 2006-2015
On tour 2016-2023
Flagi
Graffiti
Szale
Ciuchy
Vlepki
Gadżety

Galeria zdjęć
Filmy
Tapety
Księga gości

Wiosna 06
Jesień 06
Wiosna 07
Jesień 07
Wiosna 08
Jesień 08
Wiosna 09
Jesień 09
Wiosna 10
Jesień 10
Wiosna 11
Jesień 11
Wiosna 12
Jesień 12
Wiosna 13 (1)
Wiosna 13 (2)
Jesień 13
Wiosna 14
Jesień 14
Wiosna 15
Jesień 15
Wiosna 16
Jesień 16
Wiosna 17
Jesień 17 (1)
Jesień 17 (2)
Wiosna 18
Jesień 18
Wiosna 19
Jesień 19
Wiosna 20
Jesień 20
Wiosna 21
Jesień 21
Wiosna 22
Jesień 22
Wiosna 23
Jesień 23

Kontakt
FB Kibolska Huta Czechy
Kanał YT
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Button
Kibice HHC
Kibolska HC
Linki
















Regio Wyniki
Sponsor główny


Mazowsze
Image and video hosting by TinyPic
Kibice wiosna 06
Image and video hosting by TinyPic

23.04.06
Hutnik Huta Czechy 4-2 Orzeł Parysów


Relacjonuje polnigga (Hutnik):
Tego dnia wszystko się zaczęło. Derby powiatu. Przed tym meczem jeszcze nikt w Hucie nigdy nie kręcił młyna, nie dopingował, nie ultrasował. Ten dzień można przypisać jako datę powstania ruchu kibicowskiego w Hucie Czechy. Podśpiewujemy podczas meczu kilka razy. Kierowani wtedy chęcią przeszkadzania Orłom, którzy wraz z Victorią Kałuszyn przyjechali do nas w około 50 głów. Z tego co pamiętam spalili tez trochę pirotechniki. Po meczu ostry melanż w barze i głośne " HUTNIK, HUTNIK..." do białego rana.

Relacjonuje Żużel (Orzeł):
Na 23 kwietnia 2006 roku zaplanowano mecz derbowy pomiędzy drużynami Hutnika Huty Czechy i Orła Parysów. Mecz ten zapowiadał się niezwykle emocjonująco bowiem jak każdy wie derby rządzą się swoimi prawami. Tak też było i tym razem bowiem ligowa tabela nie odzwierciedliła tego co działo się na boisku. Ale o tym później. Teraz kilka zdań na temat całej otoczki tego spotkania. Do tej pory nie mieliśmy okazji zaprezentować się w Hucie pod względem Ultras, dlatego wyjazd ten potraktowaliśmy niezwykle prestiżowo. O godzinie 14 na miejscowym rynku stawiło się ok 35 Paryżan. Dwudziestu z nas pojechało na pierwszą połowę meczu w Uninie pomiędzy tamtejszym Orłem a Victorią Kałuszyn aby wspomóc naszych braci. Około 15 osób udało się pod budynek klubowy aby stamtąd odjechać na mecz do Huty. O godzinie 15:20 stawiamy się na miejscu. Nasza liczba szybko rośnie ponieważ za chwilę przyjeżdżają Ci którzy postanowili obejrzeć połówkę w Uninie jak również Ci którzy na spotkanie postanowili wybrać się własnymi autami. Tak więc w chwili rozpoczęcia meczu było nas około 35 głów. Od początku meczu jedziemy z mocnym dopingiem. Ku naszej uciesz w 5 minucie meczu Paweł Świesiulski strzela bramkę na 1:0. A my dalej swoje. W 15 minucie odpalamy ognie wrocławskie cały czas prowadzą równy głośny doping. Jeżeli chodzi o mecz to jest on bardzo zacięty i wyrównany. Zawodnicy obydwu drużyn nie szczędzili kości swoich przeciwników o czym mogą świadczyć kontuzje tak w jednym jak i drugim zespole. W 35 minucie pada bramka wyrównująca. Na naszym sektorze: „ Nic się nie stało hej Orzeł Nic się nie stało….. !!! Pierwsza połowa kończy się remisem. Na początku drugiej odsłony przyjeżdża do nas Victoria Kałuszyn wracająca z meczu w Uninie. Wraz z wejściem na stadion naszych ziomków pada bramka na 2:1 , a jej strzelcem jest Daniel Anczarski. Od tej pory na naszym sektorze 55 osób. Kręcenie dopingu przejmuje POLKOŚ (pozdo Ziomek) i musze przyznać ze idzie mu to zajebiście. Jednak jakieś 10 minut później znów pada wyrównanie dla Hutnika. W 65 minucie odpalamy 25 wulkanów i nie ustajemy w dopingu. Chwilę później sędzia dyktuje (prawidłowy wg mnie) rzut karny który na bramkę zamienia zawodnik Hutnika. W tym momencie jakiś pijany koleś z Huty zaczepia jednego z naszych fanów. Rozpoczynają się małe szarpaniny. Jednak z tych szarpaninek nic grubszego nie wynika. Jeżeli chodzi o wydarzenia boiskowe to w samej końcówce straciliśmy bramkę na 4:2 . Na naszej trybunie hasło: „ I te cztery to za mało by Orzełka załamało!!!” Trzeba dodać ze prze większą część drugiej połowy rozwinął się około 30 osobowy młynek miejscowych złożony z …. Dzieci w wieku szkolnym. Jak to mówią w młodych siła. Może za jakieś kilka lat na Hutniku rozwinie się jakiś grubszy młyn bo potencjał jest. Ale jak ktoś już kiedyś powiedział potencjał to nie wszystko, potrzebne są jeszcze chęci. A z tym Hutnicy nie stoją chyba najlepiej. Po meczu znowu dochodzi do drobnych zamieszek. Po prostu kilku porządnie na****ych typów z Huty szukało tego dnia zaczepki. Trzeba dodać ze obecna na tym spotkaniu policja zareagowała dopiero wtedy kiedy jeden ze starszych ludzi obecnych na tym meczu krzyknął do wyżej wspomnianych dlaczego nie próbują stłamsić zamieszek. Obraz ten pokazuje , że policja w Polsce odważna jest tylko wtedy gdy ma przewagę liczebną i uzbrojona jest w „gumki”. Po spotkaniu pakujemy ekipę i jedziemy do Parysowa. Tam zajeżdżamy na boisko i robimy mały melanż. Chwilę później żegnamy się z naszymi Ziomkami i rozchodzimy się. Podsumowując: zajebisty wyjazd, zajebisty melanż i zajebisty doping. Wynik ch***y ale nie to przecież jest najważniejsze. Miejmy nadzieję , że w następnych meczach będzie lepiej. Dzięki Victorianie . Nasza zgoda najlepsza w Polsce jest!!!!!!!!



_________________

20.05.06
Sokół Kołbiel 0-1 Hutnik Huta Czechy


Relacjonuje polnigga (Hutnik):
Do Kołbieli wybieramy się w 23 głowy w tym Agniecha. Są to jeszcze stare dobre czasy kiedy 'żył' nasz zakładowy autobus, a na mecze jeździliśmy razem z grajkami. Stajemy na "trybunie', czyli usypanej górce i dopingujemy głośno przez całe spotkanie. Hutnik wygrywa 1-0, a my z tego całego szczęścia, po powrocie do Huty urządzamy sobie grilla w garażach na nowych blokach. Sam grill oczywiście mocno zakrapiany i znów śpiewy do godzin porannych.

Relacjonuje fanatic (Hutnik):
Do oddalonej ok.15 km Kołbieli wybieramy się w ok. 25-30 osób. Nasz drużyna walczy o utrzymanie wiec jechaliśmy tam podwójnie zmobilizowani. Mecz rozpoczął się z ok.25 minutowym opóźnieniem.W czasie opóźnienia dwa razy śpiewamy i ,,przywołujemy sędziów". Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu, pozdrawiamy Wilgę i najeżdżamy na Parysów. Miejsce miało też małe spięcie ze zgredami z Kołbieli. Pierwsza połowa kończy się prowadzeniem naszych piłkarzy 0:1.W drugiej połowie doping wiele głośniejszy i bardziej rytmiczny. Wynik już się nie zmienił. Po meczu tańczymy labada i ładujemy się do autobusu. Mieliśmy ze sobą małą niebiesko-białą flagę z napisem TYLKO HUTNIK.

NIGDY NIE SPADNIE!!!HUTNICZEK NIGDY NIE SPADNIE



_________________

28.05.06
Hutnik Huta Czechy 0-1 Tygrys Huta Mińska


Relacjonuje fanatic (Hutnik):
Na początku meczu jest nas ok.20 potem dochodzi kilka osób. Mecz rozpoczynamy minutą ciszy. W mniej więcej 20 min. sędzia wskazuje na wapno po faulu bramkarza na naszym zawodniku, jednak po konsultacją z bocznym odgwizduje faul poza polem karnym co już nas trochę denerwuje wiec sędzia dostaje bury. Kilka błędnych decyzji sędziego tak nas wkurzyło że o mało nie wpadliśmy na murawę. Dostajemy informacje ze na meczu obecni są kibice z Parysowa wiec pozdrawiamy ich naszą chyba ulubioną piosenką: ,,Trele morele, Parysów k... i cwele". Pierwsza połowa kończy się tym że nasi piłkarze przegrywają 0:1. To juz chyba prawidłowość, że pierwsze połowy w naszym wykonaniu są znacznie gorsze niż drugie. Po zakupieniu napojów wracamy na drugą połowę. Doping lekko głośniejszy i bardziej rytmiczny. W tej połowie zawodnicy Tygrysa i sędziowie tak przeginali że rozpoczął się maraton bluzgania. Wynik już się nie zmienił. Po meczu dziękujemy naszym piłkarzom za walkę, a zawodnicy Tygrysa tańczą na środku boisku na co grzecznie odpowiedzieliśmy, aby ,,poszli sobie stąd". Nasze zapały co do zlinczowania sędziego ostudzają nasi zawodnicy. Stoimy jeszcze chwile pod klubem i spadamy. Ktoś zarzucił pomysł aby poczekać na sędziego przy wyjeździe ze stadionu. Stoimy tam przez kilkanaście minut i w pewnym momencie widzimy, że autobus Tygrysa jest eskortowany przez policje (jeden radiowóz).Wyjeżdżających piłkarzy Tygrysa i kilku kibiców ,,pozdrawiamy" i zapraszamy kiedyś jeszcze. Z radiowozu wysiada policjant i rozmawia z gościem od nas. Postanawiamy się rozejść. Dopiero kilka godzin po meczu dowiadujemy się że sędzia jechał do domu... rowerem(!). Na tym meczu mieliśmy lekki kryzys, ale myślę, że to tylko przez nieobecność kilku chłopaków(obowiązki). Teraz mamy wyjazd do Wilgi, która będzie prawdopodobnie po tym meczu naszą zgodą.

_________________

04.06.06
Amur Wilga 2-4 Hutnik Huta Czechy


Relacjonuje fanatic (Hutnik):
Jeszcze na godzinę przed meczem nie wiedzieliśmy czy w ogóle pojedziemy. Było nas 30, a do dyspozycji mieliśmy tylko 10 osobowego busa. W końcu busem pojechało 18(!) osób, a reszta postanowiła szukać jakiegoś innego transportu. Ostatecznie w Wildze stawiamy się w ok. 25 osób w tym dwie panny. Ustawiamy się naprzeciwko kibiców Amura, jednak po kilku minutach postanawiamy przenieść się na drugą stronę. Przechodząc przez boisko zarzuciliśmy piosenkę wyrażającą nasz stosunek do Parysowa, a ze strony Amura słyszymy brawa. Po mniej więcej 10 minutach obie grupy są już wymieszane i tworzymy około 40-45 osobowy młyn wspierający obie drużyny. Pierwsza połowa bardzo dobra, a świetna akustyka sprawiała wrażenie jakby doping prowadziło 100 osób. W przerwie pogadanki i uzupełnianie płynów. Na początek drugiej połowy rzucamy kilkanaście serpentyn i sędzia przerywa na chwilę spotkanie. Druga połowa była już tylko wielkim melanżem, jechaniem po kosach i psach. Mecz zakończył się wygraną naszych piłkarzy 4:2 co miało dla nas bardzo duże znaczenie ze względu na niezbyt ciekawą pozycje w tabeli. Przez około 20 minut trwa jeszcze piknik na środku boiska. Została zawarta oficjalna zgoda. Dziękujemy chłopakom z Wilgi za gościnę i ładujemy się do samochodów. Zajebisty wyjazd, doping świetny. Pozdro dla ziomków NASZA ZGODA NAJLEPSZA W POLSCE JEST!!! P.s: sorry za kota ;)



_________________

11.06.06
Hutnik Huta Czechy 1-1 Burza Pilawa


Relacjonuje fanatic (Hutnik):
25 stopni czyli pogoda trochę rozleniwiająca. Zgodnie z pierwszym gwizdkiem jest nas 30-35 i ok.20 Amura. Pierwsza połowa średnia, kilka razy głośniej się zrywamy, ale ogólnie bez entuzjazmu. Nastawieni byliśmy na to, że odwiedzą nas kibice gości, którzy tak się zapowiadali na meczu Burza-Amur a tu ani widu ani słychu, no może kilkunastu zgredów. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 0:1. Na początek drugiej połowy rzucamy kilkanaście serpenty (mieliśmy zrobić oprawę ze świec dymnych, ale nie doszły :/). Chłopaki z Amura jadą do Kołbieli na swój mecz (pozdro). Druga połowa to już doping tylko co kilka minut, a rozpoczął się festiwal bluzgów pod adresem piłkarzy Burzy i sędziego. Najwięcej zjebów dostał zawodnik z nr.5, któremu śpiewamy ,,przyjechałeś, nie wyjedziesz!!!". Już lekko poddenerwowani domagamy się od naszych piłkarzy przynajmniej wyrównującego gola i na ok.8 minut przed zakończeniem spotkania sędzia odgwizduje rzut karny po faulu na naszym piłkarzu. Do piłki podchodzi ...... i ładuje bramkę przy słupku. Na trybunach szał radości i tance. Wynik już się nie zmienił. Po meczu mała napinka z kopaczami Burzy i spadamy. POZDRO WILGA JESZCZE TYLKO POJECHAĆ MACIEJOWICE I SPADEK NAM NIE GROZI



_________________

18.06.06
Wisła Maciejowice 0-0 Hutnik Huta Czechy


Relacjonuje fanatic (Hutnik):
Dla obu drużyn był to mecz o być albo nie być w A klasie. Dzielił je tylko jeden punkt. Nam do utrzymania wystarczał remis, Maciejowice musiały wygrać aby nie spaść. Jak policzono było nas 40 i ok 15 pikników. 30 minut przed meczem wybieramy się na wycieczkę do sklepu. Jesteśmy z powrotem na ok. 10 minut przed meczem. Miejscowych ok. 70-80(piknik). Na wyjście naszych piłkarzy śpiewamy ,,Jesteśmy zawsze tam...". po kilku minutach przy naszej grupie usadowiło się mniej więcej 20 fanów Wisły, którzy zaczęli z nami wymianę argumentów o tym czyja drużyna jest lepsza:). Po kilku wymianach zdań, jeden gość z Maciejowic wyjmuje z samochodu maczetę(!) tak na oko ostrze 50cm. i wymachuje nią. My to olewamy i dalej dopingujemy. Kończy się pierwsza połowa, 0:0, hools:) z Maciejowic mówią ze jadą po coś i zaraz wracają. W przerwie podchodzi do nas pewien mężczyzna(wg. mnie prezes Wisły) i pyta:,, Dlaczego chcecie ich bić" ? Tłumaczymy mu , ze to oni biegają z kosami i bluzgają na nas. W drugiej połowie doping bardzo głośny. W 10 minucie drugiej połowy przyjeżdżają chłopki, a w ich rękach widać młotki, siekiery, noże. Naszą grupę od nich już oddziela trzech policjantów. Nie reagujemy na zaczepki słowne i skupiamy się głównie na dopingu dla naszych. Koniec meczu, 0:0 czyli nie spadliśmy!!! Maciejowice B klasa!!!. Jeszcze po meczu o mało nie dochodzi do starcia, jednak wszystko uspokajają zawodnicy. Nożownicy informują nas , że ,,Bedom czykać na zakrycię". Ok.5 km wracamy na bombach, Wisły nie widać. Już w Hucie zawodnicy i zarząd zapraszają nas na ognisko. Ogólnie chyba najciekawszy i najliczniejszy wyjazd, szkoda że ostatni w tym sezonie, ale już za kilka miesięcy...oj będzie się działo! NIGDY NIE SPADNIE!



_________________


Komentarze
Brak komentarzy.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.

Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [10 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [10 Głosów]
Dobre Dobre 100% [10 Głosów]
Przeciętne Przeciętne 100% [10 Głosów]
Słabe Słabe 100% [10 Głosów]

Do galerii
Gramy...
LO - Przerwa zimowa
Tabela LO
1.Pogoń II Siedlce37
2.Wektra Zbuczyn35
3.Fenix Siennica33
4.ULKS Gołąbek23
5.Zryw Sobolew23
6.MKS Małkinia23
7.ŁDK Łosice23
8.Hutnik Huta Czechy19
9.Jabłonianka Jabłonna Lacka18
10.Orzeł Unin18
11.Podlasie II Sokołów Podlaski18
12.Jastrząb Żeliszew16
13.Sęp Żelechów16
14.Czarni Węgrów12
15.Promnik Gończyce9
16.Kolektyw Oleśnica6
Strzelcy LO
Sezon 23/24

Bartłomiej Jedynak 3
Marcin Jedynak 2
Kacper Zalewski 2
Jakub Piecek 2
Mikołaj Majsterek 2
Wojciech Jonczak 2
Arkadiusz Zalewski 2
Daniel Mlądzki 1
Przemek Grudniak 1
Łukasz Kowalski 1
Filip Gawinek 1
Bartosz Michalczyk 1
Kacper Kowalczyk 1
Bartek Jeleń 1