Serwis Kibiców z Huty Czechy
 
Nawigacja
Strona Główna
Szukaj

Informacje o klubie
Kadra
Stadion

Ultras HHC
Przyjaciele
On tour 2006-2015
On tour 2016-2023
Flagi
Graffiti
Szale
Ciuchy
Vlepki
Gadżety

Galeria zdjęć
Filmy
Tapety
Księga gości

Wiosna 06
Jesień 06
Wiosna 07
Jesień 07
Wiosna 08
Jesień 08
Wiosna 09
Jesień 09
Wiosna 10
Jesień 10
Wiosna 11
Jesień 11
Wiosna 12
Jesień 12
Wiosna 13 (1)
Wiosna 13 (2)
Jesień 13
Wiosna 14
Jesień 14
Wiosna 15
Jesień 15
Wiosna 16
Jesień 16
Wiosna 17
Jesień 17 (1)
Jesień 17 (2)
Wiosna 18
Jesień 18
Wiosna 19
Jesień 19
Wiosna 20
Jesień 20
Wiosna 21
Jesień 21
Wiosna 22
Jesień 22
Wiosna 23
Jesień 23

Kontakt
FB Kibolska Huta Czechy
Kanał YT
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Button
Kibice HHC
Kibolska HC
Linki
















Regio Wyniki
Sponsor główny


Mazowsze
Image and video hosting by TinyPic
Kibice wiosna 13 (1)
Image and video hosting by TinyPic


05.01.2013
V Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę


Relacjonuje NGA (Hutnik):
W sobotę 5 stycznia 2013 r. odbyła się  V Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę.  Dla przedstawicieli naszej ekipki była to pierwsza przygoda z tym przedsięwzięciem i już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatnia. Na wyjazd zapisuję się dosłownie rzutem na taśmę zaciągając ze sobą dwóch kibiców z Garwolina. Z samego rana ruszamy w miejsce skąd zaplanowano wyjazd autokarów zorganizowanych przez pielgrzymów z Warszawy ;) Wyjeżdżamy kilka minut po 7:00. Droga mija szybko z jednym postojem w granicach Piotrkowa Trybunalskiego. Na miejscu jesteśmy około 11:00. Wolny czas spędziliśmy w Domu Pielgrzyma posilając się obiadem i gorącymi napojami. Tutaj pewna egzotyka dla kogoś, kto pierwszy raz uczestniczył w tego typu wyprawie. Posiłek jedliśmy siedząc przy stole z fanami Wisły Kraków i Lechii Gdańsk. Dziwne uczucie, z którym uporałem się dopiero po jakimś czasie. Msza rozpoczyna się o 12:00. Udało się złapać miejscówkę nieopodal ołtarzu Kaplicy Cudownego Obrazu.  Mszy przewodniczył ks. Leszek Zioła, a kazanie wygłosił ks. Jarosław Wąsowicz – organizator pielgrzymki, wierny kibic Lechii Gdańsk. Tegorocznej pielgrzymce patronują słowa Jana Pawła II o Jasnej Górze: "Tu zawsze byliśmy wolni". Tymi słowami odniósł się do nich  ks. Wąsowicz: "Hasło (...) nie jest przypadkowe, ponieważ wolność w naszej ojczyźnie jest coraz bardziej ograniczana, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy w swoich codziennych wyborach i poglądach odwołują się do katolickich wartości oraz patriotyzmu; chcą je wypowiadać ustami i czynami. Ta grupa społeczna jest dzisiaj najbardziej dyskryminowana w Polsce, systematycznie wyszydzana, a decydenci ignorują jej postulaty oraz poglądy – od mediów poczynając, na uchwalonych już ustawach i projektach legislacyjnych skończywszy". Pod koniec mszy kapłani poświęcili przyniesione tego dnia barwy klubowe. Obok siebie wyrósł las szalików w barwach całej kibicowskiej Polski, a wzdłuż kaplicy rozciągnięto flagi klubowe. Po liturgii udaliśmy się do sali, w której mogliśmy wysłuchać wykładu prof. Wojciecha Polaka, autora poświęconej kibicom książki "Patriotyzm dnia dzisiejszego" oraz spotkać się z organizatorami Marszu Niepodległości, w tym przypadki kibicem łódzkiego Widzewa. Następnie miał odbyć się przedpremierowy pokaz filmu Mariusza Pilisa o polskiej scenie kibicowskiej i uderzającej w nią władzy. Niestety ze względu na problemy z laptopem reżysera niedane było nam zobaczyć filmu w całości. Fajny gest ze strony kibiców Unii Leszno, którzy rozdawali obecnym płytki "Koncert Internowanych". Większość ekip zaopatrzyła sie pirotechnikę. Wspólnymi siłami zaprezentowaliśmy oprawę, która składała się ze sporych rozmiarów transparentu " Jesteśmy, Pamiętamy, Czuwamy" przygotowanym przez Raków oraz blasku około +/-200 rac. Efekt piorunujący. Pojawiły się znane patriotyczne i antysystemowe okrzyki oraz został odśpiewany hymn narodowy. Następnie autokarami przemieściliśmy się do jednego z częstochowskich pubów gdzie odbył się koncert warszawskiej grupy Zjednoczony Ursynów. Na miejscu mimo alko i już o wiele luźniejszej atmosfery nie doszło do żadnych zgrzytów między zwaśnionymi na co dzień ekipami. Na koniec ładny gest przybijania piątek gospodarzom z Częstochowy za gościnę. Powrót do domów postawił kropkę nad i. W autokarze wesoło dzięki czemu podróż minęła bardzo szybko. Wszystkich obecnych ekip nie ma sensu wymieniać. Razem w pielgrzymce wzięło udział około 1000 kibiców z całej Polski. Pozdro dla obecnych!



_________________

12.01.2013
HUKS Legia Warszawa 4-3 KH Gdańsk


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Zima w pełni, murawy i trybuny zasypane śniegiem, piłkarze dopiero, co zaczynają przygotowania do kolejnej rundy, ale dla fanatyków stadionowych taka przerwa nie istnieje. Miniony weekend stanął pod znakiem meczów legijnych sekcji. Na meczu stołecznej drużyny z KH Gdańsk stawiły się 3 osoby od nas, cały młyn w granicach kilkudziesięciu osób. Zarzucaniem dopingu zajął się Bobicz, trzeba przyznać, że całkiem spoko to wychodziło. Na tym spotkaniu postanowiono odświeżyć starszą przyśpiewkę, jeszcze kilka szlifów i będzie ona absolutnym hitem. Bardzo dobrze wychodziła piosenka "Jedno miasto i jeden klub...". Hokeiści po emocjonującym spotkaniu pokonali gości 4:3. Od siebie dodam, że to był pierwszy mecz hokeja, jaki obejrzałem na żywo i w życiu bym nie przypuszczał, że to tak emocjonujący i dostarczający tylu emocji sport. Zawodnicy nie pierdolą się w tańcu, starcia bark w bark, popchnięcia czy nawet mocniejsze uderzenia na korpus są tam normą. Całkiem odwrotnie niż niektóre piłkarskie gwiazdeczki płaczące przez kilka minut po nadepnięciu na stopę :) Jedyne, do czego tego dnia można było się przyczepić to troszkę mała frekwencja w młynie i ochrona trzepiąca niemalże tak, że zabrakło ściągania butów czy spodni.

_________________

12.01.2013
Legia Warszawa 62-73 MCKiS Jaworzno


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Jeszcze w trakcie trwania spotkania sekcji hokeja zrywamy się na MPKa i jedziemy pod halę przy ul. Obrońców Tobruku, gdzie odbyć ma się spotkanie koszykarskiej Legii z liderem tabeli, drużyną MCKiS Jaworzno. Na meczu sporo znajomych twarzy, co potęgowało bardzo dobrą atmosferę, jaka panowała tego dnia na koszu. Od nas jedynie dwie osoby, co jest marnym wynikiem. Co prawda do Warszawy przyjechało nas więcej, ale nie każdemu dane było odwiedzić tego dnia halę na Woli. Pozdrowienia dla Wołomińskich Fanatyków oraz podziękowania dla B. z Legii za podjęcie kwestii pomocy w aukcjach dla Kacprowi.

_________________

02.02.2013
Legia Warszawa 77-69 Tur Bielsk Podlaski


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Kolejny raz na dzielnicach przeprowadzono mobilizację która jak się później okazało przyniosła zamierzony efekt. Kilka dni przed tym meczem z aresztu, po wpłaceniu kaucji w końcu został wypuszczony etatowy legijny gniazdowy czyli Staruch więc można było sie spodziewać dobrego pierdolnięcia i tak też było. Już na kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania hala pękała w szwach a zebrani w niej kibole dali próbkę swojego dopingu. Mecz rozpoczał sie od "Snu o Warszawie" po czym zaczęto jechać z na prawdę konkretnym dopingiem,w całej hali zawisło kilka legijnych płócień i transów ( w tym ze specjalną dedykacją dla frajera Haniora i z celtykiem). W trakcie pierwszej części w młynie pojawił się wcześniej wspomniany Staruch, cała hala przywitała go piosenką "niech żyje wolność...", a on sam zarzucił wpadająca w ucho nutę na temat Marka H. Przez całe spotkanie doping nie ustawał, a natężenie decybeli w hali było chyba jak narazie niespotykanym co zapewne trochę sparaliżowało zawodników Tura. Legioniści wygrali spotkanie, a po meczu podziękowali kibicom i zaśpiewali razem z nimi "Warszawę". Na tym meczu otrzymaliśmy od "Zielonych Kanonierów" kolejne fanty które przeznaczymy na aukcje dla Kacpra (wielkie dzięki B!), a także swoją cegiełkę dołożył jeden z kiboli Legii (także ogromne dzięki!). Z kronikarskiego obowiązku dodam, że z naszego FC obecne 3 osoby. Hanior cwel!allez, allez, allez!

_________________

16.02.2013
Kosowo jest Serbskie - Warszawa


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Już po raz trzeci odbyła się warszawska manifestacja pod hasłem "Kosowo jest Serbskie". Organizatorami tego przedsięwzięcia byli ludzie zrzeszeni w organizacjach takich jak "Zjednoczony Ursynów", "Polacy na rzecz Serbskiego Kosowa", a także warszawscy Autonomiczni Nacjonaliści. Na początek może o tym, dlaczego, skąd i po co taka manifestacja. Kosowo to jeden z regionów państwa serbskiego w dużej mierze zamieszkały przez muzułmańskich Albańczyków, ich liczba na tym terenie to prawie 2 miliony. Kolejną najliczniejszą narodowością są właśnie Serbowie. Albańczycy uzurpują sobie prawo do owych ziem powołując się na źródła historyczne mówiące o obecności na nich przed setkami lat Ilirów, czyli ich przodków. Teza ta została jednak już kilkukrotnie obalona przez różnych badaczy, co i tak nie zatrzymało imigracji Albańczyków na te tereny. Tak oto powstał nam konflikt trwający już kilkaset lat. Jak to bywa w takich przypadkach nie raz dochodziło do krwawych walk. Całą sprawę zaognia także fakt, iż Albańczycy to muzułmanie, a Serbowie w dużej mierze są wyznawcami prawosławia. 17 lutego 2008 lutego Kosowo przy pomocy USA i ONZ ogłosiło swoją niepodległość i w taki oto sposób Serbom odebrano kawałek ojczyzny, uznawany przez nich za serce kraju (analogicznie można porównać to do naszej Wielkopolski czy Małopolski wraz z Krakowem). Przedstawiciele naszych władz podobnie jak większości innych państw członkowskich niestety uznały ten twór za legalny, odwrotnie zaś wypowiedziały się środowiska narodowe m.in. w Polsce. Stąd właśnie od 3 lat organizowana jest owa manifestacja gromadząca w tym roku blisko tysiąc osób (nieco mniej niż w roku poprzednim). Na miejscu stawili się licznie przedstawiciel ekip kibicowskich z fanatykami warszawskiej Legii na czele (obecne także delegacje Śląska, Motoru, Stomilu, Radomiaka, bydgoskiej Polonii, Zagłębia Sosnowiec, BKS-u BB i wielu innych). Manifa przeszła głównymi ulicami Warszawy, nad głowami uczestników powiewało dużo flag Serbii, Polski, celtyków. Po bokach zaś ludzie nieśli banery dotyczące tematyki sobotniej demonstracji poparcia dla Serbów, jaki i te związane stricte z ruchem narodowym w Polsce, dobrze znane z innych wydarzeń. Do małego incydentu doszło na Nowym Świecie, ale szybkie, radykalne działanie grupy osób przywołało do porządku jednego z desperatów, który postanowił zaprezentować swoje opozycyjne stanowisko wobec naszych postulatów:). Na zakończenie można było usłyszeć kilka przemówień, po czym każdy śmiga w swoją stronę. Od nas mieszana, 10 osobowa ekipa hucko-garwolińsko-mińsko-białobrzeska:) BELGRAD, WARSZAWA, WSPÓLNA SPRAWA!

_________________

16.02.2013
Legia Warszawa 69-71 PWiK Piaseczno


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Dzień 16 lutego stał pod znakiem kibolskiej soboty. Z samego rana ruszamy w kierunku stolicy. Jedni ogarniają zakupy inni kwestie typowo kibicowskie. Przed południem stawiamy się w stałym miejscu na kiermaszu zorganizowanym przez Legionistów. Tym razem poza zakupami legijnych gadżetów mamy tam swoją misję, którą realizujemy z myślą o naszym podopiecznym. Tam mija nam kilka godzin w miłym towarzystwie :) Koło 14 zbieramy mandżur i kierujemy się w stronę Centrum nieopodal, którego ma wystartować manifestacja dla serbskiego Kosowa. Pochód głównymi ulicami Warszawy trwa około 1.5 godziny. Nie zabrakło kilku ciekawych akcentów stricte kibolskich. Po manifie szybkim tempem atakujemy na Bemowo, gdzie swój mecz lada chwila rozpoczynała koszykarska Legia. Przeciwnikiem stołecznej drużyny tym razem była ekipa PWiK Piaseczno. W drodze na halę w autobusie wspólne śpiewy z Fanatycznym Grochowem oraz obecną tego dnia ekipią Zagłębia Sosnowiec i BKS-u Bielsko Biała. Pod halą zastaliśmy spora kolejkę, ale mimo tego wejście trwa nie dłużej niż 10 minut. Na koszykówce to norma, brak policji, ochrony, w około sami swoi. Bardzo dobry nastrój udzielił sie debiutującemu tego dnia kibolowi z naszej grupy :) B. złapał bakcyla juz na manifestacji, a na Legii klimat wręcz pochłonął go do dopingu i dobrej zabawy. Na hali można było zauważyć nowopowstałe gniazdo dla prowadzącego doping i bębniarzy. Na poczatku meczu chłopaki z grupy UZL zaprezentowali oprawę ze znanym każdemu hasłem PDW. Na szczekaczce tego wieczora dominował Sz. z B. Trzeba przyznać, że B świetnie poradził sobie w tej roli i kilka razy zapodał coś dotąd niespotykanego (m.in. różne kombinacje klaskania), co dał świetny efekt. Sam mecz był bardzo emocjonujący. Po nerwowej końcówce nasi koszykarze musieli uznać wyższość rywala, który umocnił sie w tabeli na pozycji lidera. Mecz zakończył się wynikiem 96-71 dla gości z Piaseczna. Po wszystkim jednego z nas zostawiamy na Woli, a pozostali kierują sie na Dworzec Zachodni. Międzyczasie poznajemy jednego Krewskiego Legionistę, z którym mamy przyjemność podróżować kilka stacji. Do domów wracamy późnym wieczorem w bardzo dobrych nastrojach, z myślą "Już za tydzień liga" :) Od nas na koszu 3 osoby oraz jeden wariat z Garwolina. Pozdro dla obecnych!

_________________

23.02.2013
Korona Kielce 3-2 Legia Warszawa


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Po dłuuugiej przerwie urozmaicanej od czasu do czasu meczami legijnych sekcji przyszedł czas na powrót ligowych zmagań. Dobrym prognostykiem była informacja o dogadaniu kwestii naszego powrotu na trybuny przy Ł3 na kilka dni przed pierwszą kolejką - wyjazdem do Kielc. Na to spotkanie udało się nam uzyskać bilety z puli SKLW i już na kilka dni przed meczem można było szykować się na wyjazd. Poszczęściło się także jednemu Legioniście z Garwolina, któremu udało się kupić bilet przez internet, co jest nie lada wyczynem mając do dyspozycji tylko 10% z całej puli. We dwóch w sobotę z samego rana ruszamy do stolicy - na Dworzec Warszawa Zachodnia skąd zaplanowano wyjazd pociągu specjalnego zorganizowanego przez SKLW. Fajną akcję zaplanowali zakazowicze ze Śródmieścia i Włoch, którzy odpalili pirotechnikę i rozwiesili transparenty przy jednej ze szkół w pobliżu przejazdu naszego pociągu. Podróż do Kielc minęła szybko i w dobrych humorach - wśród kibolskiej braci. Na trasie miał miejsce jeden przystanek na jakieś niewielkiej stacji, gdzie odbyła się spontaniczna bitwa na śnieżki. W Kielcach jesteśmy koło 14:00. Wysiadamy - piździ jak w kieleckim. Dworzec szczelnie obstawiony przez policje, która kieruje nas do podstawionych autobusów przegubowych. Bocznymi drogami dojeżdżamy na stadion. Wejście na obiekt Korony przebiegło w miarę sprawnie. Wchodziliśmy tymi samymi kołowrotkami, co w maju zeszłego roku na finał PP z Ruchem Chorzów. Będąc już na stadionie odwiedzam tutejszy catering, który serwuje całkiem dobra kiełbe z bułką w niewygórowanej cenie. Do tego ciepła herbata i można było wrócić na sektor, gdzie spotykam m.in. K. z Pogoni Grodzisk, którego pragnę pozdrowić! Dobrze oflagowaliśmy sektor gości i już podczas rozgrzewki daliśmy o sobie znać, gdy stadion był jeszcze w zasadzie pusty. Ogólnie frekwencja na Koronie marna. Będąc tu turystycznie jeszcze kilka lat temu na meczu Korony z Odrą Wodzisław było znacznie lepiej w tej kwestii. Jednak, co przeżyli Koroniarze przez te kilka lat to ich. Wszak komendant, który teraz tak dzielnie strzeże prawa w stolicy, jeszcze nie tak dawno skutecznie "umartwiał" młyn Kielczan. Pierwsze 45 minut to nie najgorszy doping z naszej strony prowadzony w asyście dwóch bębnów przez Starucha. Jednak zimne wiatry i może w niektórych przypadkach wypite w drodze napoje nie dawały rozkręcić sie na maxa. W drugiej połowie poszło już znacznie lepiej, o co z całego serca zadbał Staruch. Bardzo dobrze wyszedł nam hit z Wiednia, który ciągnęliśmy kilkanaście dobrych minut. Przez kilka chwil czuć było fanatyzm. Młyn Korony można określić na przeciętny. Od czasu do czasu ryknęli głośniej, ale bez szału. Rzucili konfetti i cały mecz machali flagami na kijach. Razem z nimi na młynie Stal Mielec z flagą. Niestety piłkarze stołecznej Legii nie stanęli na wysokości zadania przegrywając pierwszy mecz z niżej notowanym rywalem 3 do 2. Zawodnicy podeszli pod sektor ze spuszczonymi głowami i usłyszeli "Walczyć trenować..." oraz "Jesteśmy z Wami...". Po meczu trzeba było poczekać nie całą godzinkę na otwarcie bram i wyjazd autobusów na kielecki dworzec. Międzyczasie szalik naszego FC trafia do jednego z kolekcjonerów legijnych szali oraz kilka koszulek dla najmłodszych znajduje drogę do zapisanych osób. Na powrocie mnóstwo ciekawych, wesołych, spontanicznych sytuacji, których pozwólcie, że nie będę opisywał :) Jedynie pozdrowić mogę cały mój przedział, z którym rozkręciliśmy mega doping z pomocą bębna. Hitem wyszło "Tylko Legia, ukochana Legia...". Koło 3 rano meldujemy sie w domach. Od nas jedna osoba.

_________________

26.02.2013
Legia Warszawa 4-1 Olimpia Grudziądz (PP)


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Pierwszy mecz na Łazienkowskiej na wiosnę. Zawieszenie protestu grup kibicowskich.  Nie pozostało nic innego jak ogarnąć kilka złotówek, wolne w gułagu i ruszyć w stronę stolicy na spotkanie 1/4 Pucharu Polski pomiędzy Legią, a Olimpią Grudziądz. Jak się później okazało czekało na nas tego dnia kilka niespodzianek. Pierwszą z nich była ochrona na bramkach: dzień dobry, proszę o kartę kibica, proszę zdjąć czapkę, dziękuję, miłego dnia. Absolutny szok, rzecz raczej niespotykana wcześniej :) Przed meczem miała miejsce mała uroczystość, mianowicie swoją karierę, po 12 latach występów w barwach Legii postanowił zakończyć Tomek Kiełbowicz. Cały stadion nagrodził jego dorobek gromkimi brawami. Chwilę wcześniej odśpiewany został „Sen o Warszawie” i tutaj miała miejsce niespodzianka numer dwa, czyli oryginalna wersja tego utworu w wykonaniu Czesława Niemena. Widać, że w końcu ktoś wziął się za pewne „zaległe” sprawy.  Początek pierwszej polowy pod względem dopingu wg mnie marnie, zmieniło się to dopiero po bramce strzelonej przez piłkarzy gości, co jak zwykle zmobilizowało Żyletę do głośniejszych śpiewów. Jak zauważył prowadzący tego dnia doping Szczęściarz, mecz w dużej mierze wygrywa się na trybunach. Pierwsza połowa raczej nie mogła być zaliczona do bardzo udanych, ani przez nas ani przez piłkarzyków.  W drugiej odsłonie gry wyglądało to już zdecydowanie lepiej. W nasileniu dopingu pomogły kolejne bramki zdobyte przez Legionistów, dobre kilka minut niosło się po stadionie „Puchar jest nasz!”, a apogeum nadeszło jakieś 15 minut przed końcem meczu, kiedy to zarzucona została pieśń „Tylko Legia...”, nie raz można było poczuć ciary, a wszystko potęgował manewr ściszania dopingu i nagłego ryknięcia - jak zwykle zajebistą robotę wykonali bębniarze. Po wygranym meczu piłkarze podchodzą pod Żyletę, gdzie śpiewają razem z nami „Warszawę” i „Ole, Ole...”. Po kilku minutach zwijamy się ze stadionu, na wyjściu znowu małe zaskoczenie w postaci braku armii ochroniarzy na promenadzie, co było raczej pewne po każdym poprzednim meczu. Nie uchroniło to jednak tych, którzy tam stali od kilku śniegowych piguł :) Po wyjściu ze stadionu, ogarniamy całą naszą ekipę i ruszamy w miejsce docelowe skąd jedziemy już prosto w nasze strony. Od nas na tym meczu 4 osoby. Przed, na, jak i po meczu razem z nami trzech kumpli z Garwolina. Na samiutki koniec słów kilka na temat kibiców gości: zjechali w około 700 osób (500 na trybunie gości, 200 na jednym z sektorów legijnych), wywiesili kilka flag, razem z nimi Drwęca NML, trzeba przyznać, że dwa-trzy razy udało im się dobrze krzyknąć. PUCHAR JEST NASZ!!!

_________________

02.03.2013
Legia Warszawa 0-0 GKS Bełchatów


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Piłkarska ligowa wiosna powróciła na Łazienkowską. Na Żyletę wrócili kibole, nadzieje na wiosnę mamy spore. Pan Prezes wydaje się być człowiekiem z głową na karku. Kilka wzmocnień drużyny, więc czekamy na upragnione mistrzostwo! Ale po kolei. Chwile przed meczem spędzamy w ekskluzywnej restauracji z powalającym cateringiem, przemiłą obsługą i bardzo korzystnymi cenami. Był to jeden z milszych akcentów tego dnia, do teraz nie mogę wyjść z zachwytu. Tak, żartowałem:) Stołujemy się w dobrze znanym chińczyku, gdzie uświadczenie ciepłego jedzenia i jakiegokolwiek komfortu graniczy z cudem, ale nam kibolom nie straszne są takiego warunki i piwo za prawie dychę, ponieważ mamy całkiem inne priorytety. Bilety na Żyletę zeszły kilka dni wcześniej, reszta stadionu to jednak słabizna, może to i wina pogody, ale ktoś w marketingu powinien dostać troszkę zjebów i wziąć się do roboty. Mecz tradycyjnie już rozpoczyna się od "Snu o Warszawie" i "Mistrzem Polski jest Legia...". Fajne oflagowanie tego dnia, dodatkowo powieszono transparent przypominający o "Żołnierzach Wyklętych", których święto obchodziliśmy 1 marca. Debiut zalicza flaga Płochocina. Dopingu niestety nadal nie można ocenić dobrze. Ewidentnie coś szwankuje i zamiast szukać dziury w całym niech każdy skupi sie na tym, po co jest na Żylecie, cytując Starucha: Śpiewać kur**!!! Nie popisali się po raz drugi w tej rundzie piłkarze remisując z ogórkami z Bełchatowa. Na szczęście inne wyniki ułożyły się korzystnie i nie straciliśmy lidera, jednak jeśli w taki sposób Mistrz ma wrócić do Warszawy to życzę grajkom powodzenia. W pełni uzasadniony jest okrzyk, który został zaintonowany z Żylety, czyli "Legia grać, kur** mać" i "Zapier***** po mistrzostwo". Wolę nie być w ich skórze, jeśli z odległego Bielska-Białej nie przywiozą kompletu punktów. Co do kibiców gości to zjechali w ok. 250 osób autokarami i furami, mieli ze sobą kilka flag i okolicznościowe szaliki, słyszalni może ze dwa-trzy razy. Do następnego! Z naszego FC 7 osób + 6 dzieciaczków z Wilgi pod opieką jednego z nas.

_________________

15.03.2013
Legia Warszawa 3-0 Górnik Zabrze


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Mecze Legii z Górnikiem są niemalże tak ciężkie gatunkowo jak te z Widzewem czy kiedyś z Polonią, a oprócz rywalizacji czysto piłkarskiej smaku temu wszystkiemu nadają konflikty na linii gorole-hanysy, Mazowsze-Śląsk itd. Na dzień przed meczem sprzedanych było ok. 21 tys. biletów, pogoda jednak odstraszyła trochę kibiców (oprócz tych z Żylety) i w sumie na Łazienkowskiej pojawiło się jakieś 17 tys. ludzi. Niestety nie było dane obejrzeć meczu kibicom Górnika, którzy przez jakieś dziwne decyzje psiarni i ochrony stali i marźli pod sektorem. W efekcie policyjnej prowokacji doszło do przepychanek, użyty został gaz, a dzielna warszawska prewencja nie wahała się użyć środków przymusu bezpośredniego nawet wobec 10-cio letniego chłopca(ACAB!). W ciągu dwóch godzin na sektor gości wpuszczono zaledwie 250 osób, a w sumie pociągiem specjalnym zjechało do Stolicy 1500 Górników. Szkoda, bo widowisko wiele na tym straciło. Wyraz swojego niezadowolenia z zaistniałej sytuacji dali kibole Legii, którzy nie prowadzili dopingu przez pierwsze kilka minut, a ograniczyli się jedynie do okrzyków antypolicyjnych i ukazujących kibicowską solidarność - PIŁKA NOŻNA DLA KIBICÓW! Przed rozpoczęciem meczu miała miejsce minuty ciszy poświęcona Władysławowi Stachurskiemu - człowiekowi, który wiele lat spędził w Legii. Pojawił się także odpowiedni transparent. Doping w trakcie meczu zdecydowanie lepszy niż na poprzednich spotkaniach jednak nadal bez szału. Dobry efekt dało śpiewanie "Ole, Ole..." na dwa głosy, czyli z wykorzystaniem dołu i góry Żylety. Pod koniec drugiej połowy Sz. zarzucił nową piosenkę, którą po kilku minutach już całkiem zgrabnie opanowała cała trybuna jednak do doskonałości nadal brakuje. Pierwszy raz od dłuższego czasu można było z uśmiechem na ustach zaśpiewać "Trójka do zera, trafiła Legia frajera!", bo właśnie tyle bramek wpakowali Wojskowi Górnikowi. Po meczu cała Żyleta czeka na piłkarzy, ci rzucają w trybuny swoje koszulki i dziękują za doping, a kibice za walkę (co tym razem można im przyznać). Nasza grupka podróżuje na to spotkanie w ok. 20 osobowej ekipie. Poza HC/W były to także osoby z Garwolina, Łaskarzewa i innych mniejszych miejscowości. Od nas w sumie 11 osób. Do zobaczenia następnym razem! PIŁKA NOŻNA BEZ POLICJI!!!

_________________

23.03.2013
Polska 3-0 Litwa U-21


Relacjonuje NGA (Hutnik):
23 marca w Siedlcach, na nowym stadionie Pogoni odbyło sie towarzyskie spotkanie Polska - Litwa U-21. Spontanicznie wybieramy sie jednym autkiem z myślą spotkania na miejscu chłopaków z Mińska Mazowieckiego, którzy byli pomysłodawcami tego wyjazdu. Szybko i sprawnie docieramy do Siedlec, gdzie, co nie co krążymy w poszukiwaniu stadionu. Nowy obiekt MKS-u położony jest nieco na uboczu, ale prezentuje się na prawdę dobrze. Czekamy kilka chwi, w komplecie kupujemy bilety w cenie 15 zł i kierujemy się na skraj trybuny - tuż przy sektorze gości. Na płocie wieszamy flagę Mińsk Maz. w barwach Polski i sporadycznie dopingujemy. Pieśnie motywujące piłkarzy przeplatamy hasłami o polskim Wilnie. Trochę krzyków, trochę śmiechu, catering blisko, humory dopisywały. Od samego początku okrutnie piździ i wieje, dlatego w trakcie drugiej połowy, po golu na 2-0 dla naszych zawijamy się do Mińska na ciepły rosół ;) Podsumowując całkiem udany dzień, mała odskocznia od przeciągającej się zimowej przerwy. Polacy ogrywają gładko Litwinów 3 do 0



_________________

04.04.2013
Koncert Charytatywny w Mińsku Mazowieckim


Relacjonuje Panther (Mazovia):
O dziwo, zaczęliśmy planowo o 17:00. Ciasta pokrojone, mikrofony przygotowane, Goście wpuszczeni, Artysci obecni. Można było witać wszystkich i dziękować zarazem za przybycie i pomoc.
Koncert rozpoczęła grupa taneczna Studia Tańca la Flaca w choreografii Kuby Chocholskiego - "Bloody Mary". Dochodzilo coraz więcej widzów, a zaraz po "krwawym" występie na scenie pojawiła sie Ania Karczmarczyk . Jedynym jej kompanem na scenie był, a własciwie byla, jej gitara :) Ania zaprezentowała kilka przepięknych autorskich utwórow. Po okolo polgodzinnym czasie dźwięcznych nostalgii w rapowe klimaty wprowadziła nas Ewelina "Łysa" Wróblewska , godnie zastępując nieobecną grupę "Po melo".
Zaraz po niej wrócilismy na chwilę do krainy delikatnosci i siły zarazem, czyli nad sceną zapanował Kuba Chocholski w swojej choreografii pełnej ekspresji i wdzięku.
Jako, że podczas takich eventów "małe zamieszania" lubią się wkradać, zmieniliśmy trochę kolejność i na scenie powitaliśmy Łukasza Nalazka oraz Bartka Królaka. Chłopaki byli w swoim żywiole, rozruszali publicznosc a i mnie , jak to się mowi kolokwialnie, "kopnął zaszczyt" - dostalam dedykację i w glosnikach uslyszelismy jeden z nowych przepięknych utworow tych dwóch Panów - Papierosy, bajki Brzechwy.
Gdy publicznosc była juz trochę rozgrzana , sceną zawładnęla ekipa Apocopytasz, która byla chyba jedyną grupą "nie z Mińska". Pojawialy sie pierwsze osoby bujające się w rytmach rapu z dawką reggae.
Zaraz po nich zobaczylismy i uslyszelismy Handa , Młodego oraz Lektora, którzy zapewnili nam kolejny zastrzyk hip-hopowych emocji.
Sprzedalismy 163 bilety. Na tzw. " bekstejdżu" pozytywne nastroje , zero stresu cały czas , no i kreatywne pomysły naszych Artystów i ich Familii :) ( pozdrowienia dla "sztywnej" pani :) )
Przed ostatnią już czescią koncertu postanowilismy ozywic troszkę jednak naszą publicznosc, gdyz bylo strasznie duszno na sali i momentami brakowało energii w tłumie, chociaz o brawach pamiętali - super ! :). Zorganizowalismy losowanie fantów :) Szczesliwcy wylosowali 2 smycze na klucze, 3 kubki Eitmatu oraz 4 podwójne wejściówki do 69 na cały imprezowy weekend.
Po jakże emocjonującym losowaniu na scenę weszła cała rodzina - Żaba Kostyr Świt Nad Miastem Familia i wszyscy obecni jeszcze artysci. Pierwszy kawałek rozwalił system. Przez prawie godzinę cały 5 osobowy skad umilał nam czas, zachęcał do wspolnej zabawy - nawet pojawia się grupka "odważnych" bansujących pod sceną :) ! Nadmienię tylko jeszcze , że gościnnie z Kostyrem w jednym utworze wystąpiła Ania Karczmarczyk.
Niestety, to byli już ostatni nasi wykonawcy tego dnia, ale chyba przez niektórych najbardziej wyczekiwani, bo nie zdąrzylismy zacząć dziekować wszystkim , którzy pomogli w organizacji, a na sali zostało juz niewiele osób :) A tylko moga żałowac, bo po wyjsciu z "pałacu" odpalilismy race i spiewalismy wspolnie z kibicami Hutnika:)

A tak ode mnie prywatnie - ciekawa jestem czy gdzies kiedys ktos zamiast mówić o nas - kibole , bandyci, nieroby , powie - ludzie wielkiego serca , którzy odwalają kawał dobrej roboty. Ale kto by sie tam przejmował " jakimiś kibolami" i tym czy robią cos poza "byciem tymi złymi"... :)

Dzieki wszystkim!

_________________

06.04.2013
Legia Warszawa 2-0 Zagłębie Lubin


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Mecz z Zagłębiem miał być kolejnym spacerkiem w drodze po Mistrza, ale stołeczni kopacze przyzwyczaili nas już do potknięć, nie wszystko na boisku wyglądało kolorowo, ale ważne, że po 90 minutach można było dopisać Legii kolejne 3 punkty, na wysokości zadania stanęli jednak kibole z Żylety. Kolejny raz wejście na trybuny zajebiście sprawne i w końcu doczekaliśmy się depozytu którego wcześniejsi prezesi jakoś nie mogli się dorobić:). Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania można było spodziewać się oprawy co zwiastowały porozkładane folie,materiały i machajki. Po odśpiewaniu "Snu o Warszawie" w górę powędrowały wszystkie elementy przygotowane do prezentacji, a była nią Żyletka w barwach, całość dopełniły race odpalone na piętrze, efekt w połączeniu z dopingiem-zajebisty. Jeszcze co do dopingu to zastosowany ciekawy manewr ze śpiewniem na dwie trybuny różnych legijnych pieśni co także mogło się podobać i rozkręciło cały stadion. Standardowo dostało się Haniorowi który "za koronę się roz****...", a także pozdrowiono chłopaków którzy "nie w Madrycie" i zgodowiczów. Kibice gości zjechali do Stolicy w 500 osób, powiesili 6 flag, dopingowali cały mecz, ale na trybunach gospodarzy słyszalni tylko podczas przestojów, trzeba także dodać, że ich wejście także przebiegło ekspresowo co sami potwierdzili, w końcu ktoś ruszył głową. Z naszego FC na tym meczu 4 osoby, przed meczem spotykamy się z jednym ze starszych kibiców Legii który przygotował trochę rzeczy dla osób poszkodowanych w pożarze w Hucie (wielkie dzięki J!).

_________________

13.04.2013
Wisła Kraków 1-2 Legia Warszawa


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Na wyjazdowy mecz z Wisłą Kraków nie brakowało chętnych...także wśród członków naszej grupy oraz Legionistów z Garwolina. Ostatecznie od nas bilety ogarnia 6 osób. Na miejscu okazało się, że jeden znajomy z Garwolina również miał okazję tego dnia odwiedzić Kraków. O transport kolejny raz zadbało SKLW. Z Dworca Zachodniego wyruszyły przed południem dwa pociągi specjalne, a w nich około 2000 fanatyków żądnych wyjazdowych wrażeń. Podróż minęła spokojnie i w miarę szybko. Na dworcu w Krakowie pokierowano nas do podstawionych autokarów, którymi dotarliśmy pod stadion Wisły. Droga wiodła wzdłuż całych Błoń, więc mogliśmy obejrzeć również obiekt Cracovii. Jak dla mnie oba nie robią zbyt wielkiego wrażenia z zewnątrz. Pod kołowrotkami byliśmy ok dwóch godzin przed meczem. O dziwo wejście na stadion odbyło sie w expresowym tempie. Aby wejść na sektor wystarczyło jedynie zeskanować dowód osobisty. Zero list imiennych, zero szczegółowych kontroli. Cały pociąg został wpuszczony na sektor w godzinę czasu. Tak mogłoby być zawsze i wszędzie. Przed wejściem na trybunę każdy otrzymał malarski uniform, który posłużył później, jako element oprawy. Tego dnia Nieznani Sprawcy przygotowali coś wyjątkowego, coś, czego jeszcze w Polsce nie było, a mianowicie trzystronną kartoniadę. Oprawa zaprezentowana została w momencie wyjścia piłkarzy na boisko. Wraz z "Mistrzem Polski jest Legia" unieśliśmy w górę pierwsze kartony. Te utworzyły herb Legii. Po kilkudziesięciu sekundach pojawiła się druga odsłona - zbliżenie herbu, która następnie ustąpiła miejsca "eLce" w kółeczku. Przez cały czas na górze sektora wisiał transparent "2013 Coraz bliżej Mistrza". Wszystko wyszło rewelacyjnie. Świetna robota NS. W tym samy czasie ultrasowała także Wisła, która również przygotowała kartoniadę.Ta niestety dla Krakusów została przyćmiona naszą prezentacją. Zaraz po zakończeniu oprawy rozpoczął sie mega fanatyczny, głośny, równy, wręcz wyśmienity doping dla stołecznej jedenastki. Efektem między innymi naszej dobrej postawy były szybko strzelone dwie bramki przez Legionistów. Trzeba przyznać, że Wisła pod względem dopingu również dawała radę. Można nadmienić, że przed meczem z nami wprowadzono w ich młynie nowe zasady. Tego dnia przyozdobiliśmy sektor 7 flagami, w tym jedna zaliczyła debiut. Odświeżona flaga Legia Warszawa prezentowała sie naprawdę godnie. Jedna z lepszych flag doczekała się swojego szytego odpowiednika. W drugiej połowie nasz sektor rozbłysnął w świetle rac, oraz ukrył sie w czarnej chmurze świec dymnych. Piro musiało zrobić wrażenie również na miejscowych. Międzyczasie Wisła strzela kontaktowego gola, ale to w żadnym stopniu nie psuje dobrej zabawy w naszym sektorze, wręcz przeciwnie. Ruszyliśmy z jeszcze większą mocą z hitem tego wyjazdu "Niepokonane miasto, niepokonany klub". Po ostatnim gwizdku wraz z piłkarzami odśpiewaliśmy "Warszawę" oraz "Mistrz, mistrz, Legia mistrz!" Na drugi pociąg poczekaliśmy co nie co na sektorze, a następnie przed stadionem Wisły. Podróż powrotna w dobrych humorach. W domach jesteśmy w granicach 3-4 rano. Frekwencja tego dnia to około 25. 000 widzów, w tym dwa tysiące Legionistów. Do następnego!

_________________

16.04.2013
Legia Warszawa 2-1 Ruch Chorzów (PP)


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Półfinałowe spotkanie w rozgrywkach o Puchar Polski z Ruchem Chorzów zgromadziło dość niewielką publikę jak na rangę spotkania. Na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3 zjawiło się we wtorkowe popołudnie zaledwie 12 tysięcy osób, z czego małą 300osobową grupkę stanowili "Niebiescy". Mecz dostarczył wszystkim obecnym wielu emocji, ponieważ do ostatniej minuty trwała walka o awans do finału. Doping tego dnia nie stał na wysokim poziomie. Co prawda były lepsze momenty, ale ogólnie stać nas na wiele więcej. Ruch również prezentował sie marnie. Słaba liczba, kiepski doping. Tydzień wcześniej w Chorzowie ich młyn także nie powalał na kolana. Awans do finału po ciężkich bojach wygrała stołeczna jedenastka. Dzięki temu mamy kolejną okazje do przeżywania atrakcji związanych z rozgrywkami Finału Pucharu Polski. "Puchar jest nasz!!!..." Od nas 1 osoba.

_________________

20.04.2013
Legia Warszawa 3-1 Pogoń Szczecin


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
"Bo Pogoń i Legia to jedna rodzina,Starszy czy młodszy, piknik czy chuligan!" Taka nuta nie dawał spać postronnym warszawiakom już na kilka dni przed meczem kiedy to pierwsi przyjaciele ze Szczecina zaczeli zjeżdżać na mecz przyjaźni w Warszawie, ostatnie takie spotkanie w Stolicy odbyło się 6 lat temu, więc powodów do umacniania zgody było sporo. W dniu meczu już od samego rana w różnych częściach miasta można było napotkać grupki szczecinian nawzajem pozdrawiające się z kibolami Legii, kibiców z Miasta Gryfa zjechało ok. 1000, swoją zbiórkę zaplanowaną mieli w Źródełku skąd przed meczem ruszyli razem z Legionistami na stadion. Bilety na Żyletę zeszły już pierwszego dnia sprzedaży, chętni musieli czekać na ewenualne zwroty, kilka sektorów przeznaczonych była dla fanów Pogonii, sektor gości tym razem otwarty był dla każdego, a bilety na to miejsce były w cenie wejściówek na Żyletę. Na barierkach zawisły flagi zarówno Legii jak i Pogonii, co do oflagowania to trzeba wspomnieć, że tego dnia debiut zaliczyła replika legendarnej flagi ULTRAS na której widniej także przeurocza kostucha:). Doping był prowadzony raz dla Legii, raz dla Pogonii, czasem śpiewano zgodowe piosenki, a pod koniec spotkania ruszyliśmy z nowym hitem czyli "Niepokonane miasto, niepokonany klub!", pozimo decybeli całkiem dobry jak na "zmęczenie" związane z umacnianiem zgody:). Na tego typu spotkaniu nie mogło oczywiście zabraknąć oprawy którą tym razem tworzyły najpierw sektorówka LEGIA, a po niej racowisko z kiludziesięciu świecidełek przy chóralnym "Legia Pogoń!". Do zgodowej atmosfery nie dostosowali się piłkarze Legii którzy wygrali spotkanie, lecz na to kibole już nie mieli wpływu:)Po końcowym gwizdku trybuny powoli pustoszały, a Żyleta razem z piłkarzami odśpiewała jeszcze kilka piosenek. Wspólne śpiewy brzmiały na warszawskich osiedlach jeszcze całą noc i nad ranem, ostatni z Portowców wracali do domów dopiero w poniedziałek rano. Huta Czechy/Wilga zameldowało się na tym spotkaniu w 7 osób. Przed meczem odbieramy od dwóch kibiców Legii kolejne dary dla pogorzelców (pozdro Benek i Juby!)

_________________

21.04.2013
Podlasie Sokołów Podlaski 2-1 Mazovia Mińsk Mazowiecki


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Jedna osoba z Hutnika wybrała się na wyjazd Mazovii do Sokołowa. Łącznie na tym wyjeździe 47 osób podróżujących wynajętym autokarem, który zanim opuścił Mińsk musiał pojeździć trochę po mieście:). Podroż z jednym postojem mija całkiem szybko, w międzyczasie przetarto gardła kilkoma piosenkami. Na wejściu małe problemy ze zgredami którzy zażądali pieniędzy za wejściówki, przez chwilę zrobiło się nerwowo i o mało nie doszło do wejścia z bramą, tym bardziej, że siły policyjne były znikome, jednak dziady odpuszczają i wpuszczają wszystkich za darmo. W sektorze gości powieszono jedną flagę i przez cały mecz prowadzono bardzo dobry doping w asyście bębna. Co do kibiców gospodarzy to zebrało ich się ok. 20 osób razem z Okęciem, dopingują cały mecz i podobnie do kibiców Mazovii rzucają jakieś pojedyncze achtungi. Po ostatnim gwizdku jeszcze chwila czasu na fotę i szybka zawijka do domu, przez około połowę drogi powrotnej eskorta w postaci radiowozu, po przyjeździe do Mińska każdy rozchodzi się w swoje strony. HUTNIK I MAZOVIA!



_________________

02.05.2013
Śląsk Wrocław 0-2 Legia Warszawa (PP)


Relacjonuje Nanek (Hutnik):
Na pierwszy finałowy mecz Pucharu Polski do Wrocławia wyruszamy z Huty w 3 osoby. Do Dworca Zachodniego docieramy na 40minut przed odjazdem drugiego pociągu specjalnego. 7-godzinna podróż mija spokojnie, choć dało się zauważyć zniecierpliwienie kibiców i rangę dzisiejszego meczu. Po krótkim przemarszu oraz dość sprawnym, a zarazem skrupulatnym wejściu na ok. 3godz.przed meczem meldujemy się na trybunach. Nastąpiła godzina "zero" i tradycyjnie na wejście odśpiewaliśmy "Mistrzem Polski jest Legia..", a po chwili cały stadion odśpiewał "Mazurka Dąbrowskiego". W pierwszej połowie najlepiej wychodziło "Niepokonane miasto, niepokonany klub.." oraz „Tylko Legia, ukochana Legia.." Po przerwie kilkanaście razy poprawialiśmy głośność "Ceeeeeee..." aż osiągnie odpowiedni poziom decybeli. Przypomnieliśmy również Śląskowi kto jest właścicielem Pucharu oraz które miasto i który klub jest niepokonany. W ok.70min meczu zarówno my jak i Maliniaki w asyście rac zaprezentowaliśmy swoje oprawy. Na koniec odśpiewaliśmy z piłkarzami "Warszawę" oraz pocisnęliśmy cwela Haniora. Powrót oczywiście w radosnej atmosferze po wygranym meczu. Nie brakowało %  :) Jeden kibol z naszej ekipy zaliczył swój wyjazdowy chrzest i przyjął imię "Ekwador";) Wszyscy bowiem doszukiwali się w nim południowoamerykańskich korzeni. W Hucie meldujemy się po godz. 8 rano niewyspani, zmęczeni, a zarazem szczęśliwi z wygranego meczu i przeżytej przygody. Cały wyjazd trwał ok.30godzin. Kto nie był niech żałuje!

_________________

05.05.2013
Hutnik Huta Czechy 3-5 Victoria Kałuszyn


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Zamieszanie z rozpoczęciem ligowych rozgrywek rundy wiosennej oraz akcja pomocy dla pogorzelców z Huty sprawiły, że gdzieś umknęło nam spotkanie z ekipą, której bankowo mogliśmy spodziewać się na naszym stadionie. Na szczęście zawsze czujni kibole mińskiej Mazovii przypomnieli nam w porę o tym jakże prestiżowym wydarzeniu ;) W naszych szeregach bez większej mobilizacji i cieśnienia w porównaniu do zeszłych sezonów, kiedy to na możliwość spotkania Triady czekało się z niecierpliwością. W dniu meczu zbieramy sie w około 20 osób. Gościmy także 26 ziomków z Mińska oraz 5 z Wilgi. Serdeczne dzięki bracia! Miejsce zbiórki patrolują wąsy - każdego spisują nie robiąc większych problemów. Na stadionie wieszamy po fladze Hutnika i Mazy oraz przewiązujemy przez barierkę mocno zszarganą flagę UE. Formujemy ok 50-osobowy młyn i prowadzimy rwany doping. Kilka razy udało sie nieźle ryknąć, ale ogólnie stać nas na więcej. W drugiej połowie odpalamy czarną świecę dymną, która dała całkiem fajny efekt. Sędzia uznał za stosowne przerwanie spotkanie na kilka minut. Goście przyjechali w ok 50 głów niezłej bandy. Wspierało ich kilku typów z Parysowa. Wieszają flagę Orła i Victorii i nieźle dopingują. Obyło się bez obustronnych bluzgów. Po meczu zbijamy piątki z piłkarzami oraz oznajmiamy im, że jesteśmy z nimi, bo dla nas nie liczy sie wynik. Cieszy fakt, że w naszym młynie pojawiło się sie kilkanaście nowych, młodych twarzy. Pozdrowienia dla obecnych!



_________________

08.05.2013
Legia Warszawa 0-1 Śląsk Wrocław (PP)


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Rewanżowe spotkanie ze Śląskiem Wrocław cieszyło sie wśród Legionistów ogromnym zainteresowaniem. Nic dziwnego, że bilety na Żyletę rozeszły się sie dosłownie w ciągu dwóch godzin. Atmosfery nie popsuły nawet idiotyczne postulaty wojewody Kozłowskiego, który jak zwykle musiał wtrącić swoje trzy grosze. Z naszej grupy bilet zakupują 3 osoby. Podróżuję z kibolami z Garwolina. Na miejscu odwiedzamy stałe miejsce spotkań gdzie już biesiaduje 2 ziomków z Wilgi. Następnie spotykamy się z niezwykle urokliwą osobą, której przekazujemy vlepkowe prezenty. Pozdrawiamy E. ;) Spijamy piwko w mocno zaludnionym Źródełku i powoli kierujemy się na stadion. Od czasu, gdy klubem zarządza prezes Leśnodorski nie trzeba martwić sie ściskiem i kolejkami przy kołowrotkach. Wraz z nowym prezesem jak za dotknięciem magicznej różdżki ochroniarki nauczyli sie kulturalnie i sprawnie wpuszczać kibiców na najbardziej fanatyczną trybunę na stadionie. Tak ważne spotkanie musiało zostać okraszone okazjonalną oprawą, o którą zadbali jak zwykle Nieznani Sprawcy. Po odśpiewaniu "Snu o Warszawie" rozpoczęliśmy widowisko. Wraz z "Mistrzem Polski jest Legia" w górę powędrowały przygotowane przez ultrasów kartoniki a na barierkach zawisły transparenty. Oprawa przedstawiała wszystkie daty zdobycia Pucharu Polski przez stołeczny klub oraz aktualny rok. Niezwykłość tej prezentacji polegała na tym, że kartoniada została rozłożona nie tylko jak do tej pory na Żylecie, ale również na pozostałych trybunach, nie licząc biznesowej. Efekt wbijał w ziemię. Kolejna rewelacyjna robota NS-ów. Następnie odśpiewaliśmy hymn narodowy. Zaraz po tym w sektorze Śląska odpalono racę, która szybko powędrowała w kibiców zasiadających na zachodniej. Co prawda została odrzucona, ale nie doleciała do celu. Chcąc nie chcąc Śląsk dodał nam tym samym sporo werwy, co przełożyło sie na mega doping. Przez pierwszych 20 minut śpiewały wszystkie trybuny. Czuć było moc, o jaką walczymy, jaka powinna być na każdym spotkaniu Legii. Mimo szybko straconej bramki nasz doping ani na chwile nie opadł na sile. Na pełnej korbie minęła pierwsza połowa. Po rozpoczęciu drugiej części gry na całej Żylecie rozwinięto witraż ze sklejanych folii, przedstawiający herb Legii i warszawską syrenkę oraz hasła "Niepokonane miasto" i "niepokonany klub". Pod obrazkami odpalono stroboskopy. Gdy nasze głowy przykrywała owy witraż Śląsk postanowił w tym czasie odpalić kilkanaście rac i obrzucać sąsiednie trybuny oraz boisko. Legioniści nie pozostali dłużni odrzucającą race w kierunku sektora gości. Kilka słów o przyjezdnych. Jeszcze przed meczem we Wrocławiu domagali się sie od Legii 3 tysięcy wejściówek na mecz w Warszawie. Tymczasem nie potrafili sie zebrać nawet w pół tysiąca - gamonie. Wspomagali ich fani Wisły oraz Motor. Razem na sektorze 600 osób. Poza latającymi racami, którymi co nie co podnieśli ciśnienie i niezłym dopingiem nie zaprezentowali nic godnego uwagi. Ot cały "Wielki Śląsk". Natomiast u nas zabawa trwała dalej. Kolejnym punktem programu było pojawienie się w naszym młynie dwóch z czterech skrojonych ostatnio flag Śląska. Chłopaki spod znaku "H" ostatnio nie próżnują udowadniając tym samy, że Legia jest potęgą pod każdym względem kibolskiego fachu :) Nie obyło się sie bez częstych obustronnych bluzgów. Mecz kończył sie w nerwowej atmosferze ze względu na niefortunny wynik, ale ostatecznie to my mogliśmy cieszyć się z wywalczonego  trzeci raz z rzędu Pucharu Polski. Mogę dodać, że na każdym z trzech finałowych meczów byli obecnie fanatycy z naszej grupy. Podczas, gdy organizatorzy przygotowywali ceremonię wręczenia pucharów my w asyście odpalonych zapalniczek zaśpiewaliśmy pieśń, którą nuce po dziś dzień J  "Przeżyj to sam, dzisiaj Legia Puchar Polski ma, nasza Legia Warszawa" niosło się po stadionie. Po tym jak swoje srebrne medale odebrali piłkarze WKS-u przyszła pora na "Wojskowych". Po odliczaniu w końcu puchar znalazł sie w rękach naszych piłkarzy, a cały stadion eksplodował z radości. Ceremonia trwała ok 30 minut. Odśpiewaliśmy z piłkarzami "Warszawę" i daliśmy im do zrozumienia czego pragniemy na koniec sezonu. Na powrocie mało kto sie odzywał, bo każdy z nas dawał z siebie 100 % podczas meczu. Mimo wszystko humory każdemu dopisywały, wszak nie co dzień ma się możliwość świętowania zdobycia Pucharu Polski :)

_________________

18.05.2013
Legia Warszawa 1-0 Lech Poznań


Relacjonuje HaCe (Hutnik):
Zainteresowanie tym meczem było przeogromne, ktoś wyliczył nawet, że chętnych na bilety było ok. 50 tys. kibiców, z czego około połowa musiała obejść się smakiem. Legia pewnie zmierza po MP, a samo spotkanie z Lechem zawsze elektryzuje, nawet gdyby była to trzecia liga. Nasza grupka zjeżdża się do Stolicy na raty, jedni z Huty, jedni z Wilgi, a jeszcze inni są na miejscu od dłuższego czasu. Pogoda iście kanaryjska, co sprzyjało spijaniu wszelkiego rodzaju napojów (%), odmiennego zdania byli niebiescy, cytat: „To, że jest mecz nie oznacza, że można pić piwo!” Ta, to ciekawe co mamy robić?:) Football, drinks and rock&roll! Wróćmy jednak do meritum. Stadion nigdy nie wyglądał tak okazale, Żyleta pełna do ostatniego miejsca tak jak reszta stadionu, wszyscy na biało (nawet ludzie w lożach VIP) i pełny sektor gości, prawdziwe piłkarskie święto. Trzeba jednak przypomnieć, że niewiele brakowało, a wyglądałoby to zdecydowanie smutniej przez fanaberie pana wojewody o pseudonimie "Alf". Standardowo przed meczem odśpiewany został "Sen o Warszawie", a na wejście grajków, chyba najgłośniej w historii nowego obiektu "Mistrzem Polski jest Legia!". Dalej jedziemy dobrze już znanym repertuarem, poza krótkimi chwilami wychodziło wszystko fenomenalnie. Nadal jednak kuleje rytmika i zgranie się kiboli z bębnami. Wydarzenia na boisku potęgowały głośność dopingu, bo działo się sporo. Po przerwie w nasze szeregi wkradło się małe rozluźnienie, jednak po chwili Sz. przywołał wszystkich do porządku. Pozdrowiono wszystkie zgody, każda z nich był obecna na meczu, a także nie zabrakło miejsca dla okrzyku "BKS Bielsko!". Od około 70 minuty Żyleta wpadła w trans. Doping był tak ogłuszający, że nawet poznaniacy przyznali, że "ciężko było usłyszeć własne myśli" i wreszcie padł upragniony gol, a radości nie da rady opisać słowami - szał, amok i sam nie wiem, co jeszcze. Po zakończeniu spotkania kolejny wybuch radości, piłkarze robią rundę dookoła stadionu, a w momencie podejścia pod Żyletę razem z kibolami odśpiewali "Niepokonane miasto...". Pyrusów na meczu 1800 z kilkoma flagami i jakimś dennym banerkiem, słyszani 2-3 razy podczas przestojów, to nie był dla nich wesoły dzień :) DO FETY NA STARÓWCE JEDEN KROK!!!Z naszego FC 13 osób. Na koniec składamy serdeczne podziękowania koleżance dzięki której 5 osób od nas mogło uczestniczyć w tym jakże ważnym meczu. Wielkie Dzięki M. !!!

_________________

19.05.2013
Hutnik Huta Czechy 2-0 Sęp Żelechów


Relacjonuje NGA (Hutnik):
U nas bez mlyna. Natomiast z bardzo dobrej strony pokazali się fani Sępa. Przyjechali w około 30 głów. Cały mecz dopingowali na dobrym poziomie. Co chwile wybuchały petardy hukowe. Na początku drugiej połowy prezentuja oprawę - folia SĘP ŻELECHÓW podświetlona stroboskopami w asyście świec dymnych i rac. Prezentacja przyjemna dla oka.

_________________

26.05.2013
Charytatywny Turniej Kiboli Legii Warszawa w Wildze


Relacjonuje NGA (Hutnik):
W niedzielę, 26 maja w Wildze odbył się Charytatywny Turniej Kibiców Legii Warszawa. Swoje składy do gry wystawiło 14 ekip, w tym dwie drużyny Krewkich Legionistów, którzy zaraz obok Śródmieścia Północnego przyjechali najliczniejszym składem. Organizację wzięła na swoje barki grupa Huta-Wilga.  Po dograniu spraw logistycznych rozlosowane zostały drużyny do czterech grup. Sportowo wystartowaliśmy kilkanaście minut po 10.00. Faza grupowa zakończyła się w granicach godziny 13:00. Do ćwierćfinałów zakwalifikowało się 8 drużyn. Po około 2 godzinach rozegrano finał, w którym zmierzyły się ekipy Wołomina i Huty Czechy. Natomiast o III miejsce walczył Żelechów z Sekcją Pokerową. Całemu turniejowi towarzyszyła dobra atmosfera, zabawa, muzyka i integracja. Nie zabrakło akcentów typowo kikolskich- pirotechnika, doping, wjazdy na murawę, oraz humorystycznych - skradziony Puchar za I miejsce, a nawet zaginięcie jednej z bramek :) Oczywiście w formie żartów wszystko wróciło na swoje miejsce. Drużyny z podium otrzymały wyróżnienia w postaci pucharów, nagrody indywidualne trafiły do najlepszego strzelca i bramkarza. Każda obecna ekipa wróciła do domu z pamiątkowym dyplomem. Charakter turnieju pozwolił na uzbieranie kwoty ok. 700 zł, do której jako organizatorzy dokładamy 300 zł. Całość pragniemy przekazać dla chłopaków, którym ta pomoc jest w tej chwili niezbędna. Przez turniej przewinęło się ok. 200 osób. Serdecznie dziękujemy wszystkim grupom oraz gościom indywidualnym za przybycie oraz świetną atmosferę! Szczególne podziękowania dla Legionistów z Okuniewa oraz Krewkich, którzy przywieźli ze sobą dary dla pogorzelców z Huty.



_________________

30.05.2013
Ruch Chorzów 0-0 Legia Warszawa


Relacjonuje NGA (Hutnik):
Kolejny mecz, kolejny wyjazd, kolejna przygoda. Tym razem trafiło na Chorzów. Zbieramy sie  koło godziny 9.00. Mimo, że niektórzy Legioniści wyruszyli już dzień wcześniej umacniać zgodę w Sosnowcu z miejsca zbiórki wyjeżdża całkiem zgrabny szpaler aut wypchanych warszawskim kibolstwem. Ja miałem przyjemność podróżować w doborowym towarzystwie składem mieszanym, a nawet międzynarodowym ;) Podróż jak podróż, z kilkoma przystankami oraz standardowo poblokowanymi stacjami benzynowymi przez tych, co zawsze. Ogólnie mobilizacja policji tego dnia gigantyczna. Szczególnie podczas powrotu byli widoczni na każdym kroku. Zanim dobrze wyjechaliśmy z Warszawy łapiemy awarię hamulców. Na szczęście kierowca nad wszystkim zapanował na tyle, że dojechaliśmy i wróciliśmy cało i zdrowo, ale dwa momenty były naprawdę gorące i wywołały niezłą pompę wśród pasażerów. W granicach 14 dojeżdżamy do celu, którym była sosnowiecka Patelnia. Znalazł sie czas na posiłek i piwko. Następnie wszyscy udaliśmy sie na peron i pociągiem ruszyliśmy w kierunku Chorzowa. W Katowicach przed dworcem nie wiedzieć, czemu nasz środek transportu stanął. Do tego potraktowano nas gorącym powietrzem z wentylatorów. Ciekawe, kto wpadł na ten fantastyczny pomysł?!?. Nic dziwnego, że cała banda postanowił wysiąść z wagonów i ruszyć dalej z buta. Zajebista, spontaniczna akcja - spacerek ulicami Katowic. Policja kolejny raz nie wiedziała co robić. W samą porę dotarliśmy na dworzec i znaleźliśmy schronienie przed potężną ulewą. Dalej podróż do Chorzowa, choć na dwie tury przebiegła już sprawnie. Co sie działo na dworcu Chorzów Batory niech zostanie tajemnicą. Jedno jest pewne - Niebiescy będą tam musieli wysłać jakiegoś dobrego partyzanta :) Dalej w policyjnej kolumnie ruszyliśmy na pieszo na ul.Cichą gdzie znajduje się obiekt Ruchu. Wejście na sektor nie najgorsze mając w pamięci Kielce, ale bez rewelacji. Niestety, mimo, że osobiście wszedłem, jako jeden z pierwszych to całość wchodziła praktycznie całą I połowę. To oraz sosnowiecka gościnność odbiły sie to trochę na dopingu, który śmiem twierdzić był jednym z najgorszy od zawieszenia protestu. Mimo starań gniazdowego większość pieśni szła na pół gwizdka. Bywa i tak... Mecz ogólnie bez większych emocji. Gospodarze prezentują kartoniadę w asyście sektorówek. Całość bez szału. Ich doping średni z dobrymi momentami, frekwencja kiepska. W naszym sektorze w drugiej połowie zawisła dawno nie widziana flaga Veni Vidi Vici. Ogólnie sporo bluzgów z obu stron, trochę deszczu na początku meczu, podśmiechujki z Hanysów i ogólne rozluźnienie. Powrót bez przygód. Tego dnia od nas także trzy osoby w Mińsku na Mazovia - Zorza Sterdyń. Pragnę pozdrowić F. z sosnowieckiej dzielnicy Dandówka, który towarzyszył nam podczas tego wyjazdu oraz pokazał co nie co Sosnowiec. Dzięki mordo i do zobaczenia!

_________________

Dalsza część w: Wiosna 13 (2)

Komentarze
Brak komentarzy.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.

Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [10 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [10 Głosów]
Dobre Dobre 100% [10 Głosów]
Przeciętne Przeciętne 100% [10 Głosów]
Słabe Słabe 100% [10 Głosów]

Do galerii
Gramy...
LO - Przerwa zimowa
Tabela LO
1.Pogoń II Siedlce37
2.Wektra Zbuczyn35
3.Fenix Siennica33
4.ULKS Gołąbek23
5.Zryw Sobolew23
6.MKS Małkinia23
7.ŁDK Łosice23
8.Hutnik Huta Czechy19
9.Jabłonianka Jabłonna Lacka18
10.Orzeł Unin18
11.Podlasie II Sokołów Podlaski18
12.Jastrząb Żeliszew16
13.Sęp Żelechów16
14.Czarni Węgrów12
15.Promnik Gończyce9
16.Kolektyw Oleśnica6
Strzelcy LO
Sezon 23/24

Bartłomiej Jedynak 3
Marcin Jedynak 2
Kacper Zalewski 2
Jakub Piecek 2
Mikołaj Majsterek 2
Wojciech Jonczak 2
Arkadiusz Zalewski 2
Daniel Mlądzki 1
Przemek Grudniak 1
Łukasz Kowalski 1
Filip Gawinek 1
Bartosz Michalczyk 1
Kacper Kowalczyk 1
Bartek Jeleń 1